TEŚCIOWA RZĄDZI MOIM DZIECKIEM? JUŻ NIE WIEM, GDZIE KOŃCZĘ SIĘ JA
Mam 29 lat i jestem trzy tygodnie po porodzie, więc ledwo ogarniam własne ciało, a już muszę tłumaczyć się z każdego karmienia. Teściowa wpada codziennie i mówi o moim synku tak, jakby to był jej projekt, nie moje dziecko.
Ona chyba myśli, że jestem głupia, bo świeżo upieczona. Mam wrażenie, że wszystko kręci się wokół tego, co "powinnam", a nie tego, co "czuję". Nie śpię, płaczę, jem na stojąco. A kiedy myślę, że wreszcie odpocznę… słyszę, że "za długo go trzymam przy piersi".
Wiem, każda młoda mama przechodzi przez taki chaotyczny początek — ale ona wchodzi z butami i rozsiada się w mojej kuchni, jakby miała tu zaraz rządzić. Mówi rzeczy typu: "W moich czasach karmiło się dzieci co trzy godziny, a nie według widzimisię" albo "Będziesz mieć z nim problem, jeśli się go tak nauczysz". Mam ochotę wyjść z domu i wrócić, jak będzie już pełnoletni.
Jestem sterana, siwe włosy pojawiły mi się w dwa tygodnie. Nawet jak dziecko płacze, słyszę jej głos – "O, to na pewno, bo za ciepło go ubrałaś" albo "Za bardzo go tuliłaś, zobacz, rozpieściłaś!". Ten głos nie znika nawet w nocy. Czasem sama sobie wmawiam, że jestem złą matką, bo nie potrafię postawić granic, bo się nie znam, bo… bo ja po prostu nie wiem?
Chcę powiedzieć STOP, ale od razu ściska mnie w żołądku. Stoję na korytarzu, w piżamie, z rozmazanym mlekiem na staniku i czuję, jakbym już przegrała. Nie umiem oddychać, boję się jej, boję się o siebie, boję się, że nie zdążę być sobą, zanim zmienię się w kopię jej wyobrażenia o "matce idealnej".
Czy to ja robię dramę? Czy każda musi przez to przejść?
WIDMO IDEALNEJ SYNUWEJ, 29
REDAKCJA ODPOWIADA:
To nie twoja wyobraźnia. Jesteś trzy tygodnie po porodzie i świat naprawdę może być teraz jednym, wielkim polem minowym. Twój dom był twoją twierdzą — do momentu, aż pojawił się mały człowiek... i jeszcze mniejsza (ale głośniejsza) granica między "twoim" a "ich".
„Nie umiem oddychać, boję się jej, boję się o siebie, boję się, że nie zdążę być sobą, zanim zmienię się w kopię jej wyobrażenia o matce idealnej.”
Dla niektórych (zwłaszcza "z dawnych czasów") porady, oceny, "dobre rady" są jak oddychanie. Naprawdę mogą wierzyć, że robią coś dobrego. Ale to nie znaczy, że musisz dać sobą sterować.
Wiem, presja, wstyd, poczucie winy — to wszystko zżera ciebie od środka, kiedy najchętniej krzyknęłabyś: "To moje dziecko, moje mleko i moje nerwy!" Tylko że jesteś zmęczona, zalana hormonami, a każda próba rozmowy kończy się płaczem lub sarkazmem.
Ciało się rozjeżdża, emocje wybuchają nagle, chciałoby się gotowej recepty albo cudu... Może po prostu potraktuj to jak lekcję testowania własnych granic. Odpowiedzieć bez awantury — to nie znaczy dusić wszystko w sobie. Możesz pozwolić sobie na błąd, możesz też wybrać, od której dzisiaj drzwi twojego mieszkania są zamknięte. Nie musisz specjalnie się tłumaczyć. Zaufaj sobie, nawet jeśli w tej chwili to jest najtrudniejsze. Możesz dać sobie prawo do nieidealności.
Nie odpowiadam: "zmień teściową" — wiem, że się nie da. Nie moralizuję. Ale pamiętaj: to ty będziesz budzić się przy tym dziecku każdej nocy, nie ona.
Nie udało się zapisać głosu. Spróbuj ponownie.
Nie udało się zapisać reakcji. Spróbuj ponownie.




Komentarze · 0
Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.