MÓJ CHŁOPAK PROWADZI MI RACHUNEK, ILE RAZY W TYGODNIU NIE MAM OCHOTY NA SEKS
Nagle bliskość przestała być czymś naturalnym, a stała się czymś do odhaczenia. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio czułam się w łóżku swobodnie – teraz ciągle czekam na kolejne pytanie, kolejną uwagę, kolejną cichą pretensję.
Piszę, bo czuję się coraz bardziej przyciśnięta do ściany. Mam 29 lat i pozornie wszystko jest ok – mój chłopak mówi o miłości, mieszkamy razem, mamy kawę o poranku, śmiejemy się. Ale… coś się zmieniło.
Zaczęło się niewinnie, od żartów: „Ooo, trzeci wieczór pod rząd — dziś znów nie?” Kiedyś się śmiałam, teraz na sam dźwięk takich słów robi mi się gorąco, w środku aż mi się zbiera na płacz. Nie chce mi się śmiać. Zaczęłam się zastanawiać — co ze mną nie tak? Czemu nie mogę po prostu chcieć tak jak on?
Ale potem pojawiły się pytania: „Ile razy w tym tygodniu nie chciałaś?” Mówią to niby w żartach, ale coraz częściej czułam się, jakby prowadził mi tabelkę. I rzeczywiście — kilka razy złapałam go, jak żartobliwie… zapisywał sobie w notatkach dzień, kiedy „nie miałam ochoty”. Śmiał się z tego, a ja czułam się jak na zaliczeniu. Czasem leżę wieczorem, już zgaszone światło, on się przytula. Czuję jego rękę na plecach i myślę: „Zaraz znowu zacznie. Znowu muszę odpowiedzieć na pytania.” Zamiast bliskości — tylko napięcie.
Próbowałam z nim o tym rozmawiać. Mówię mu, że bliskość to nie sport, nie sprawa do odhaczenia. On mówi, że chodzi mu o szczerość, o to, żebyśmy nie byli sobie obcy. Ale ja coraz częściej myślę, że jestem dla niego tylko kimś do statystyk. Że wymaga ode mnie czegoś, czego nie zawsze mogę mu dać. Ostatnio, kiedy powiedziałam „nie dziś”, odwrócił się, nic nie mówiąc — tylko głęboki oddech i cisza. Leżałam całą noc i myślałam, co ze mną nie tak.
Każda bliskość zamienia się w test. Każde „nie” to minusik w jego głowie. Czasem boję się zasnąć obok, bo wiem, że jutro znowu będzie to samo.
Dlaczego czuję się winna, że po prostu… czasem nie chcę?
NIEWIDZIALNA, 29
REDAKCJA ODPOWIADA:
Twoje ciało nie jest tabelką do wypełnienia. Wiem, jak łatwo coś w środku drga, kiedy bliskość zamienia się w rachunek — ile razy byłaś „w porządku”, a ile razy już „nie taka”, jak trzeba.
Nie jesteś robotem, który odhacza oczekiwania partnera. Możesz chcieć mniej. Możesz nie chcieć wcale. To, co przeżywasz, nie jest fanaberią ani błędem do naprawienia. Każda z nas zasługuje, by w łóżku – i poza nim – czuć się bezpiecznie. Bez kalkulatora w cudzej kieszeni.
Możesz mówić stop, nawet jeśli Twój partner mówi, że mu trudno. To nie o jego notatki tu chodzi. To Ty masz prawo do siebie. Związek to nie egzamin. Czułość widzi więcej niż liczby.
"Każda bliskość zamienia się w test. Każde 'nie' to minusik w jego głowie. Czasem boję się zasnąć obok, bo wiem, że jutro znowu będzie to samo."
Po tej stronie, w tych nocach, w których ciało nie chce — jesteś normalna. To drugi człowiek, nie kontrolka przy kasie.
Nie udało się zapisać głosu. Spróbuj ponownie.
Nie udało się zapisać reakcji. Spróbuj ponownie.




Komentarze · 0
Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.