Niedziela · 25 października 2026 · Imieniny: Daria, Sambora Pogoda: 14°C Napisz do redakcji → Kontakt
sekrety.online · Wiadomości
Główna › Wiadomości › WSZYSTKO PRZEZ JEDEN SCREEN. JAK GRUPA RODZICÓW MOŻE ZMIENIĆ SIĘ W POLIG…
⚠ Tekst może poruszać trudny temat. Nie czytaj, jeśli to dla Ciebie za trudne.
Wiadomości Sobota, 26 września 2026 · 5 min. czytania

WSZYSTKO PRZEZ JEDEN SCREEN. JAK GRUPA RODZICÓW MOŻE ZMIENIĆ SIĘ W POLIGON WSTYDU

Mam 36 lat i jestem mamą pierwszoklasisty, więc codziennie walczę z dziennikiem, odpisywaniem i logistyką. Kiedy w grupie rodziców zobaczyłam screen mojej wiadomości z dopiskiem, że „znowu dramatyzuję”, poczułam, że robi mi się gorąco ze wstydu. Najgorsze, że nikt nie stanął po mojej stronie.

?
List od: Czytelniczki
list do redakcji
💬 Skomentuj
WSZYSTKO PRZEZ JEDEN SCREEN. JAK GRUPA RODZICÓW MOŻE ZMIENIĆ SIĘ W POLIGON WSTYDU
Zdjęcie ilustracyjne · redakcja

Ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że zanim coś napiszę na grupie klasowej, długo się zastanawiam. Sprawdzam pisownię, skracam zdania, kombinuję nad każdym słowem. Boję się wzroku tych wszystkich matek, które na wszystko wiedzą lepiej. Ale to i tak nic nie dało, bo…

it happened.

Wczoraj odebrałam telefon w łazience, bo mąż kąpał młodego. Myślałam, że to znowu nauczycielka coś, a tu widzę powiadomienia z grupy rodziców. Klikam i od razu… zbijam się z tropu. Screen mojego długiego, troszkę chaotycznego (wiem, taki mam styl) pytania o zajęcia dodatkowe. A pod nim komentarz jednej z mam: „No i znowu dramatyzujemy, nie?”

Poczułam, jakby mnie ktoś policzkował przy otwartej kurtynie. Język mi zdrętwiał, głowa zaczęła pulsować. Siedziałam na podłodze w mokrej piżamie i nie mogłam uwierzyć, że to się naprawdę dzieje.

Nie byłam naiwna — wiedziałam, że są grupki, plotki, ciche wymiany spojrzeń na zebraniach. Ale żeby wrzucać tak otwarte, publiczne wyśmiewanie? Czułam zimno w piersi i gorąc na policzkach. Najgorsze jednak było to, że nikt nie wziął mnie w obronę. Nikt nie napisał nawet zwykłego "dzięki za info". Tylko ha-ha, reakcje, lajki, dmuchane buźki.

Jakbym nagle stała się niewidzialna — ale wszyscy patrzyli tylko na mnie. Cały wieczór chodziliśmy po domu z mężem jak wariatki i wariaci. "Przesadzasz, to tylko internet!", rzucił raz. Ale to nieprawda. Przecież grupa rodziców to nie jakiś anonimowy czat. Ci ludzie żyją obok mnie, widzą mnie pod szkołą, komentują ubrania mojego syna…

W nocy nie mogłam spać. Kręciło mi się w głowie od natłoku wstydu. Rozważałam nawet opuszczenie grupy, ale przecież wtedy jeszcze bardziej okażę, że mnie to ruszyło, że przegrywam.

Sama już nie wiem, czy to ja mam problem z przewrażliwieniem, czy po prostu… świat oszalał?

ZASZCZUTA, 36


REDAKCJA ODPOWIADA:

Nie jesteś przewrażliwiona. To, co się dzieje na klasowych grupach rodziców, potrafi być jak najgorsza szkolna ławka — tylko tu nie ma dzwonka na przerwę. Wstyd i obezwładniająca samotność, które czujesz, są bardzo prawdziwe, nawet jeśli inni machają na to ręką.

Ludzie często kryją się za ekranem i wtedy pozwalają sobie na więcej. Boją się wyłamać, poprzeć kogoś, kto właśnie "dostaje" — bo może za chwilę oni staną się następnym celem. To nie jest fair, ale to niestety bardzo ludzkie. Może nie byliśmy nigdy wyśmiewani na forum, ale wszyscy znamy to uczucie bycia "tym, z którego się śmieją".

„Najbardziej boli nie otwarty atak, tylko milczenie ludzi, od których oczekiwaliśmy choćby mrugnięcia wsparcia.”

To nie Ty przestawiłaś granice normalności, tylko ktoś inny uznał, że heheszki są ważniejsze niż czyjeś samopoczucie. Pewnie są tacy, którym też się gorąco zrobiło za skórą, tylko nie mieli odwagi kliknąć w Twoją obronę. To zabawne (wcale nie), jak szybko "dorosłe" rozmowy zamieniają się w przedszkolną wyliczankę. Tyle że na prawdziwych ludziach.

Nie masz obowiązku być tam, gdzie ludzie traktują Cię jak materiał do żartów. Z drugiej strony wiem, że czasem trzeba po prostu zacisnąć zęby — dla swojego dziecka, dla świętego spokoju. Możesz się wycofać na chwilę, możesz zmienić sposób kontaktu, możesz zaryzykować krótką wiadomość typu "Nie jestem tu dla heheszków, tylko żeby ogarniać dzieciaki" — ale najważniejsze to pozwolić sobie poczuć to, co teraz czujesz. Bo to nie jest Twój wstyd.

Nie daj sobie wmówić, że Twoja wrażliwość to wada. To siła, która pozwala widzieć nie tylko siebie. Tego strasznie brakuje w tych wszystkich "grupach dla dobra dzieci". Jeśli musisz — napisz do kogoś prywatnie, zapytaj, czy też im jest dziwnie z tym, co się wydarzyło.

💡 Ty jesteś dorosła — oni tylko udają, że są "dorośli". Nawet jeśli czujesz się teraz mała, pamiętaj: to zwykle ci najgłośniej śmiejący się mają największy problem sami ze sobą.
Głosowanie czytelników
Co byś zrobił/a, gdyby na grupie rodziców publicznie wyśmiano Twoją wiadomość?
Zagłosuj, aby zobaczyć wyniki
Jak odbierasz tę historię?

Komentarze · 0

?

Bez wyzwisk i danych osobowych. Komentarze naruszające zasady usuwamy.

Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.

● Napisz do nas

Masz podobną historię?
Napisz. Przeczytamy każdy list.

Anonimowo. Za darmo. Bez oceniania. Publikujemy około 30% listów — zawsze za zgodą autorki i z pełną anonimizacją szczegółów. Odpowiadamy na wszystkie w 48 godzin.

W tym tygodniu
10
listów wpłynęło
10
opublikowaliśmy