MÓJ CHŁOPAK MÓWI, ŻE NIE POWINNAM WYCHODZIĆ SAMA NA TRENING, BO 'PO CO KUSIĆ LOS'. JA MAM DOŚĆ TYCH TEKSTÓW
Mam 26 lat i jeszcze niedawno uważałam, że to troska. Ale kiedy zaczęło się od pytań, gdzie jestem, a skończyło na komentarzach o moim stroju i godzinie powrotu, przestało mi być miło. Czuję, że powoli robi się z tego kontrola, nie związek.
Piszę ten list, bo już sama nie wiem, czy odchodzę od zmysłów, czy coś jest naprawdę nie tak. Może oczekuję za dużo. Może nie doceniam, że facet się o mnie martwi? Ale nie potrafię już dłużej udawać, że mi z tym okej.
Jestem dziewczyną, która lubi wolność. Lubię godzinne biegi nad Wisłą, czasem sama, czasem z koleżanką. I tak było zawsze, aż poznałam mojego chłopaka. Na początku robił mi śniadania i pytał, czy mam buty na zmianę, kiedy szłam na trening. Było słodko.
Teraz? Na początku dostałam smsa: „Masz już z kim iść?” – nie zwróciłam uwagi. Wieczorem, kiedy wracałam spocona i zmęczona, usłyszałam: „Długo cię nie było, ciemno się robi...”. Potem doszedł tekst: „W tym topie? Po co tak kusić los?”. Powiedziałam, że to moje ciało, mój trening, dostałam wzrok spod byka.
Od tamtej pory za każdym razem, kiedy wychodzę sama, czuję, jakby ktoś patrzył mi przez ramię. Zaczęłam się zastanawiać, czy może faktycznie przesadzam… Może powinnam trenować wtedy, kiedy on może ze mną? Może naprawdę jestem 'nieostrożna'? Tylko czemu za każdym razem czuję się przy nim jak gówniara na spytkach? Pytania niby o nic, a ja się tłumaczę jak uczennica. I coraz częściej łapię się na tym, że nachodzi mnie ochota odpuścić trening, bo nie mam siły wysłuchiwać komentarzy.
Jestem zła na siebie, bo się uginam. I wstydzę się, że się na to godzę, że się duszę. Ale boję się, że jak coś powiem głośniej, to wyjdzie na to, że nie szanuję jego troski. Parałkuje mi w głowie jedna myśl: Czy w związku można jeszcze mieć swoją wolność, czy tylko kompromisy? Bo coraz częściej mam wrażenie, że już nie wiem, co to znaczy „być sobą” przy osobie, którą się kocha.
NATALKA, 26
REDAKCJA ODPOWIADA:
To, co opisujesz, nie brzmi jak troska – tylko jak podstępna kontrola. I tak, boli najbardziej to, że na początku wszystko wyglądało inaczej. Przychodzi powoli, przez pytania udające neutralne, przez delikatne zawstydzanie i przemycane aluzje. Jest taki moment – dokładnie to czujesz – kiedy z niecierpliwości na spotkanie z ukochanym zostaje Ci poczucie bycia pod lupą.
>> Lęk, który wpełza i zostaje nawet po zdjęciu butów. <<
Samotny wieczorny trening nie powinien być negocjowany jak wyjście na wagary. Wiem, że wyrzuty sumienia to najlepsza broń, bo ona atakuje od środka. Ciało spina Ci się już na dźwięk jego esemesów – a Ty i tak się tłumaczysz. Jeśli po każdej rozmowie z nim czujesz się coraz mniejsza, to nie Twój mózg zmyśla – rzeczywiście dzieje się coś niepokojącego.
Nie musisz wybierać między wolnością a miłością. Jeśli ktoś stawia Cię przed takim "wyborem" – to nie jest zdrowe. Jego lęki i niepewności nie mogą być nakładką na Twoje życie.
Mówiąc to wszystko: nie mam gotowej recepty. Jesteś dużą dziewczyną. Możesz chcieć porozmawiać – ale możesz też po prostu iść na ten trening, bez tłumaczeń, jak dorosła osoba. On się przejmie, może się obrazi, może będzie foch. Ale Twoja wolność nie jest walutą w tym związku. Żadne "przecież on się boi o Ciebie" nie usprawiedliwia narzucania Ci lęków.
!> Nikt nie da Ci pozwolenia na bycie sobą w relacji – musisz je wydać sama.
Nie udało się zapisać głosu. Spróbuj ponownie.
Nie udało się zapisać reakcji. Spróbuj ponownie.




Komentarze · 0
Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.