NA POGRZEBIE PO BABCII MOJA SIOSTRA ZAPYTAŁA, CZY MOŻE ZABRAĆ JEJ PIERŚCIONEK »NA PAMIĄTKĘ«
Mam 41 lat i od tygodnia żyję w napięciu po śmierci babci, bo zamiast ciszy i wsparcia dostałam rodzinne targowanie się o rzeczy. Najbardziej zabolało mnie to, że spór wybuchł jeszcze zanim opadły emocje po ceremonii.
Pisałam ten list kilka razy i za każdym kasowałam – bo wstyd mi, że na coś takiego w mojej rodzinie w ogóle przyszło miejsce. Jeszcze trzymaliśmy urnę z prochami w dłoniach, a już zaczęło się kłopotliwe szuranie mebli, podział biżuterii, wyliczanie, kto ile dostał od babci za życia...
Nigdy nie byłam z siostrą jakoś bardzo blisko, ale żeby w dzień pogrzebu, przy stole po stypie, usłyszeć: „To może ja wezmę ten pierścionek, na pamiątkę po babci? Zawsze mi się podobał” – tego się po niej nie spodziewałam. Rozmawiała o tym z mamą, jakby mnie nie było. Wszyscy niby udawali, że nie słyszą, tylko ja czułam się jak dziecko, które znów zostaje same z emocjami. Zaciskałam palce pod stołem, żołądek miałam ściśnięty.
Potem jeszcze brat „na wszelki wypadek” dopytał, gdzie są szkatułki, mama płakała, ciotka mówiła, że „tak już w rodzinach bywa, potem łatwiej”, a ja – ja najchętniej wyszłabym na dwór i wyłabym do księżyca z bezsilności. Zamiast żegnać babcię – kłótnia o przedmioty. Boję się, że tę żałobę zapamiętam już tylko jako oślizgły, smutny pchli targ. I nie umiem zebrać się w sobie, żeby w tej sytuacji wrócić do domu rodzinnego, bo czuję, jakbyśmy sprzedawali kawałki babci, nim jeszcze zdążyła z nami naprawdę odejść. Może się czepiam, może powinnam to przełknąć – ale nie umiem.
EWA, 41
REDAKCJA ODPOWIADA:
Ewa, czy naprawdę można się na coś takiego przygotować? Człowiek spodziewa się łez, może ciszy, nie tego słuchowiska o relikwiach tuż po pogrzebie. Twoje przerażenie, żal i wściekłość są totalnie żywe – czasem nawet trudniejsze od smutku po stracie.
Nic ci się nie wydaje. To nie jest »targowanie« z katalogu śmiesznych rodzinnych kłótni. Znam ten rodzaj bólu, kiedy zamiast wspólnego przeżycia żałoby czujesz się jak intruz na własnym pogrzebie. Tu nie chodzi o jeden pierścionek, tu chodzi o coś, co nie daje się wycenić.
Czasem ludziom łatwiej rozmawiać o rzeczach niż o emocjach, łatwiej walczyć o coś dotykalnego, niż stanąć z pustką w oczach i powiedzieć „brakuje mi jej”. Ale to nie oznacza, że musisz brać udział w tej licytacji. Możesz postawić granicę, nie biorąc odpowiedzialności za ich sposób przechodzenia żałoby.
„Zamiast żegnać babcię – kłótnia o przedmioty. Boję się, że tę żałobę zapamiętam już tylko jako oślizgły, smutny pchli targ.”
Najtrudniej nie jest nawet wybaczyć bliskim, tylko pozwolić sobie na własne przeżywanie. Może się okaże, że z czasem pamięć o babci wykradniesz śmierci na swój sposób – i nie będzie mieć formy pierścionka, tylko cichego, dobrego wspomnienia. To twoje prawo, twój proces. I możesz nie brać w tym licytacji udziału, jeśli cię to rani.
Nie udało się zapisać głosu. Spróbuj ponownie.
Nie udało się zapisać reakcji. Spróbuj ponownie.




Komentarze · 0
Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.