MÓJ CHŁOPAK PORÓWNUJE MNIE DO INFLUENCEREK I MÓWI, ŻE TO »TYLKO MOTYWACJA«
Jeszcze niedawno czułam się wyjątkowa. Teraz patrzę w lustro i słyszę jego głos zamiast swojego. Czy naprawdę chodzi tylko o „motywację”?
Mam 24 lata i jeszcze niedawno myślałam, że jesteśmy po prostu zgrani. Ten związek miał być trochę spokojnym domem, trochę szaloną przygodą. Było: śmiechy, wygłupy, plany na podróże. Zero dramatów. Ale odkąd przyszła ta wiosna, jakby ktoś w nim przełączył guzik. Niby żarty, trochę ironii. Tu wtrąci o mojej oponce, tam zakpi z koszulki, którą lubię. Raz, drugi, trzeci – spróbowałam się odciąć śmiechem, nawet go zbyć. Ale w środku czułam, jak moje ciało robi się maleńkie, takie… obnażone.
Na początku myślałam: przejściowa faza, coś zobaczył u kumpli. Ale potem zaczęły się te porównania do influencerek. "Zobacz, ta dziewczyna naprawdę się postarała", "Tobie też byłoby dobrze w takich legginsach, oczywiście jakbyś trochę schudła". Niby pół żartem pół serio. Problem w tym, że ja nie czuję się już zabawnie. Czasem łapię się, że zanim coś jem przy nim, odruchowo chowam brzuch. Przed wyjściem na miasto godzinę przekładam ubrania – wszystko wydaje się nie takie.”
Im częściej próbuję mu powiedzieć, że mnie rani, tym bardziej słyszę: "No przecież chcę, żebyś się lepiej poczuła! Gdybyś się ogarnęła, byłoby ci lżej." Upiera się, że to dla mojego dobra. Że motywacja. Że on chce mieć przy sobie kobietę, z której będzie dumny. Zadaje mi pytania wprost: czy nie chcę wyglądać jak te dziewczyny z netu?
Nie wiem już, czy przesadzam, czy naprawdę robię z igły widły. Moje koleżanki machają ręką: "facetom się nigdy nie dogodzi", ale ja się w tym duszę. Coraz rzadziej się kochamy, bo wstydzę się rozebrać przy nim. Każda rozmowa kończy się kłótnią albo moim płaczem. Myślałam, że to minie – ale jest coraz gorzej.
Czy ja jestem przewrażliwiona? Co mam zrobić, żeby się z tego wszystkiego nie rozpaść?
NATALIA, 24
REDAKCJA ODPOWIADA:
Natalia, czytając Twój list, nie da się nie poczuć guli w gardle. Twoja niepewność jest wręcz namacalna. To nie jest przewrażliwienie, nie jest „z igły widły” – to, co opisujesz, nazywa się ranieniem pod przykrywką wspierania. Facet, który naprawdę chce być Twoim wsparciem, nie podkopuje Twojego poczucia własnej wartości.
To, co robi Twój chłopak, to nie motywacja, tylko stopniowe burzenie Twojej pewności siebie. Żarty z ciała, ubrań, porównywanie do wyretuszowanych influencerek – to nie jest „dla Twojego dobra”. Każdego dnia budzi się w Tobie stres, wstyd, wątpliwości, zamiast czułości czy bezpieczeństwa. Nie jesteś po to, żeby spełniać jego wyobrażenia o dziewczynach z internetu. Jesteś po to, żeby być SOBĄ i żeby czuć się przy kimś… spokojna. W akceptacji.
„Każda kobieta zna ten moment w lustrze, gdy zamiast własnych myśli słyszy w głowie cudzy głos. Czasem to najtrudniejsze, bo zaczynasz wątpić w siebie samą.”
Nie, nie przesadzasz. Jeśli rozkładasz ubrania godzinami, rezygnujesz z przyjemności – to są czerwone flagi, nie objawy dumy z faceta. Coraz mniej ciała, coraz więcej wstydu. To nie Ty się rozklejasz, tylko Twój komfort jest systematycznie niszczony. I nie, nie zawsze trzeba „dogadzać facetom” za wszelką cenę. W relacji nie jesteś trofeum ani projektem do ulepszania.
Zastanów się: czy po tych kilku miesiącach czujesz się lepsza? Mocniejsza? Roześmiana i kochana, czy raczej coraz mniej siebie? Odpowiedź już chyba znasz. Nie musisz nikomu udowadniać swojej wartości przez walkę ze swoim ciałem. Jesteś warta więcej, niż filtr na Instagramie.
Nie udało się zapisać głosu. Spróbuj ponownie.
Nie udało się zapisać reakcji. Spróbuj ponownie.




Komentarze · 0
Bądź pierwszą osobą, która napisze komentarz.